
|



|



Pomimo trudnej sytuacji, w jakiej 1586. Eskadra do Zadań Specjalnych znalazła się po przeniesieniu się do nowej
bazy w Campo Casale, loty ze zrzutami do Polski wznowiono zaraz na początku stycznia 1944 r.
5 stycznia 1944 r. do operacji zostały wyznaczone załogi
wszystkich sprawnych maszyn, jakimi wówczas dysponowała Eskadra. Załoga Liberatora GR-U BZ860 dowodzona
przez naw. S/Ldr Stanisława Króla powróciła do bazy nie wykonując zadania.
W bardzo trudnych warunkach pogodowych, pilot W/O Stanisław Kłosowski, dwukrotnie podchodził do lądowania i dopiero
za trzecim razem udało mu się szczęśliwie posadzić maszynę. Mniej szczęścia miała załoga Liberatora dowodzona
przez naw. F/L Tadeusza Domaradzkiego. Przez dwie godziny załoga krążyła nad lotniskiem i w końcu rozbiła się
o wzgórze we wsi Villa Castelli. Wszyscy lotnicy zginęli. Jak później stwierdzono, przyczyną wypadku było znaczne
oblodzenie samolotu. Nie była to jednak ostatnia strata tej nocy, jaką poniosła Eskadra.
Liberator GR-J BZ859 naw. F/L Antoniego Pułczyńskiego również przez około godzinę krążył w rejonie lotniska. Nawoływania radiooperatora
pozostawały bez odpowiedzi, zatem pierwszy pilot F/L Witold Bohuszewicz podjął próbę lądowania, podczas której pilotowany przez niego
Liberator wpadł do basenu portowego w Brindisi. W wypadku zginęła cała załoga z wyjątkiem drugiego pilota F/L Kazimierza Dobrowolskiego.
Czwarty samolot, który tej nocy poleciał do Polski, Halifax GR-Z JN-911 dowodzony przez F/O Antoniego
Błażewskiego z podobnymi trudnościami wylądował na lotnisku Campo Casale. Załoga nie wykonała zadania.

7 stycznia S/Ldr Stanisław Król zwrócił się do 334. Wingu o uzupełnienie samolotów Eskadry,
jednak w odpowiedzi otrzymał jedynie informację, iż brytyjskie dowództwo nie wie nawet, czy 1586. Eskadra jemu właśnie
podlega. W tej sytuacji dowódca Eskadry zdecydował się na interwencję w Londynie, gdzie okazało się, iż Air Ministry
nic nie wie o trudnościach, na jakie napotkała Eskadra stacjonując w Brindisi. Natychmiast podjęto odpowiednie
kroki w celu unormowania stosunków z dowództwem 334. Wingu, do końca stycznia dostarczono też silniki potrzebne na wymianę`
w polskich Halifax'ach. W pierwszych dniach lutego S/Ldr Stanisław Król wraz z ocalałym z katastrofy Liberatora GR-J BZ859
pilotem F/L Kazimierzem Dobrowolskim zameldowali się u Dowódcy MAAF w Bari, gdzie zdał raport z wypadku, który
miał miejsce na początku stycznia. Kilka dni później, dowództwo MAAF, w obliczu planowanego rozwinięcia swych działań na
terenie Bałkanów, uznało za zasadne zwiększenie liczby samolotów, którymi dysponowała 1586. Eskadra, z 6 do 18 maszyn,
równocześnie zapewniając, że przy sprzyjających warunkach pogodowych MAAF będzie kierowała swoje
załogi również na operacje do Polski.

W pierwszych tygodniach lutego 1944 r. polskie załogi latały ze zrzutami do północnych Włoch oraz do Jugosławii.
W połowie miesiąca Air Ministry wyraziło zgodę na uzupełnienie stanu etatowego o 6 załóg i już pod koniec miesiąca do
Eskadry przydzielono pierwszą załogę z 300. Dywizjonu Bombowego.

Kolejna operacja do Polski została zaplanowana na 24 lutego 1944 r. Do lotu przygoto-wywało się 10 załóg brytyjskich
ze 148. Squadronu RAF, który również stacjonował w Brindisi oraz dwie polskie załogi. Z przyczyn technicznych do lotu nie
wystartowało 5 z załóg brytyjskich, a załoga naw. F/O Władysława Krywdy zawróciła do Brindisi z powodu awarii silników.
Pozostałych 5 załóg nie wykonało zadania - nie mogąc odnaleźć placówek.

W marcu 1944 r. polskie załogi latały głównie do Grecji, Jugosławii oraz północnych Włoch. 17 marca wykonano
kolejny lot do Polski, w którym wzięło udział łącznie 12 załóg, w tym 4 polskie. Jednak dopiero na początku kwietnia 1944 r. pogoda
umożliwiła wykonanie operacji do kraju na większą skalę. 3 kwietnia do Polski wystartowały już
16 załóg, w tym 8 polskich. 8 kwietnia - 17 załóg, w tym 7 załóg 1586 Eskadry. W sumie, w kwietniu 1944 r. polskie załogi
aż 55 razy leciały do Polski.

15 kwietnia 1944 r. miała również miejsce pierwsza operacja Most-I
(angielski kryptonim - Wildhorn I), kiedy to samolot startujący z lotniska w Brindisi lądował na placówce
w Polsce. W operacji, jako drugi pilot lecący z brytyjską załogą 267. Squadronu RAF, wziął udział pilot
F/L Bolesław Korpowski.

Przy sprzyjającej pogodzie, w maju 1944 r., załogi 1586. Eskadry wykonały 76 operacji ze zrzutami do kraju. Warto tutaj jednak
pamiętać, że nie wszystkie załogi po powrocie do bazy mogły zameldować wykonanie zadania.
Powodzenie operacji w dużym stopniu zależało nie tylko od warunków pogodowych na samej trasie przelotu, ale również od sytuacji nad
samą placówką odbiorczą. Podobnie, o ile sam lot z Brindisi do Polski i z powrotem trwał ok. 8 do 10 godzin, to w rejonie
placówki samolot mógł krążyć najwyżej kilkanaście, kilkadziesiąt minut, co nie zawsze wystarczało na odnalezienie
celu i przeprowadzenie udanego zrzutu (sam zrzut często był zresztą wykonywany w kilku podejściach).
Skuteczność wykonywanych lotów dobrze obrazuje
zestawienie lotów załóg 1586 Eskadry za maj 1944 r.

Lot z 24 maja 1944 r. był równocześnie ostatnim lotem czwartej tury operacyjnej jednego z najbardziej
doświadczonych pilotów 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych - W/O Stanisława Kłosowskiego, który latał w załodze Dowódcy
1586. Eskadry S/Ldr Stanisława Króla. Wysłużony
Liberator
GR-U BZ860 (najdłużej latający w historii Eskadry Liberator B-24D, na którym
pierwsze loty wykonano jeszcze startując z bazy RAF Tempsford we wrześniu 1943 r.) został kilka dni później
odstawiony do zakładów naprawczych w Maison Blanche w Algierze.

W dwa tygodnie później, 14 czerwca 1944 r. dowództwo nad 1586 Eskadrą do Zadań Specjalnych objął naw. S/Ldr Eugeniusz Arciuszkiewicz.
Dotychczasowy dowódca Eskadry, naw. S/Ldr Stanisław Król, został przydzielony do dowództwa Grupy BAF (Balkan Air Force), gdzie pełnił funkcję
oficera łącznikowego.

W czerwcu 1944 r., w związku z rozpoczętą inwazją wojsk brytyjsko-amerykańskich w Normandii, cały wysiłek lotnictwa
specjalnego stacjonującego na terenie poł. Włoch został skierowany na wykonywanie zrzutów z zaopatrzeniem dla wojsk
partyzanckich działających na terenie południowej Europy. Przez cały miesiąc nie wykonano ani jednego lotu z pomocą dla Polski,
za to aż 85 razy załogi 1586. Eskadry startowały do lotów do Jugosławii, 81 razy do północnych Włoch, 3 razy do Bułgarii i 2 razy
do Grecji. Tak duża liczba wykonywanych lotów operacyjnych spowodowała, że lotnicy wylatywali swoje tury
w znacznie krótszym czasie niż zazwyczaj. Większość z nich odchodziła z Eskadry, a uzupełnienia
stanu osobowego załóg w tym czasie były znikome. Taki stan rzeczy miał się okazać fatalny w skutkach dla Eskadry już w
najbliższych, nadchodzących miesiącach 1944 r.

|



|
|