301.dyon.pl

Historia Dywizjonu


Lotnicy


Biografie


Wspomnienia


Fotografie


Źródła


Podziękowania


Nowości



Lotnik
na dziesiątej!



i inne teksty


301.dyon.pl


szukaj...


i inne strony


honour
and memory...














str. 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11

Sezon operacyjny Riposta zainaugorowano w nocy z 9 na 10 września 1943 r. Do lotu ze zrzutem do Polski wyznaczono 7 załóg 301. Eskadry, ale jeszcze przed startem okazało się, że Halifax nawigatora F/L Mieczysława Malinowskiego ma uszkodzony silnik. Spośród sześciu załóg, które wystartowały ze stacji RAF Tempsford dwie powróciły nie wykonanując zadania, pozostałe cztery załogi dokonały udanych zrzutów na placówki.

Na 14 września 1943 r. zaplanowano największą jak dotychczas operację. W locie do Polski miały wziąć udział wszystkie maszyny, którymi wówczas dysponował 138. Squadron RAF. Na 12 samolotów, przy starcie, z powodu awarii sprzętu wycofano jedną z brytyjskich załóg, pozostałych 11 bez większych trudności wystartowało do do wykonania zadania. Niestety, tej nocy lecące nad Danią Halifax'y natrafiły na bardzo silny ogień obrony przeciwlotniczej, w wyniku czego z operacji nie powróciły do Tempsford aż trzy angielskie załogi oraz jedna polska załoga - załoga nawigatora F/O Karola Gębika.

Po tak tragicznej nocy, dowództwo SOE poddało w wątpliwość sens i zasadność wykonywania dalszych lotów do Polski z terenu Wielkiej Brytanii. Podejrzewano nawet przejęcie przez Niemców szczegółów operacji. Dopiero po interwencji mjr. Jana Jaźwińskiego z Samodzielnego Referatu 'S' Oddziału Sztabu Naczelnego Wodza wydano zgodę na wykonywanie dalszych lotów. W nocy z 16 na 17 września 1943 r. ze stacji RAF Tempsford wystartowały trzy polskie oraz jedna brytyjska załoga. Halifax NF-W JD-156 pilotowany przez F/S Trottera został zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą nad Danią. Tej nocy z zadania nie wróciła również załoga nawigatora F/L Wincentego Wasilewskiego, który w drodze powrotnej został skutecznie zaatakowany przez nocnego myśliwca.

19 września 1943 r. już tylko jedna załoga poleciała ze zrzutem do kraju. Tego dnia wykonano także pierwszy lot operacyjny na jednym z trzech Liberatorów B-24D, które kilka dni wcześniej otrzymała Eskadra. Z uwagi na testowy charakter tego lotu wybrano mniej odległy cel zrzutu - Francję. Dwa dni później podobnie - jedna załoga poleciała do Polski na Halifax'ie, druga załoga na Liberatorze do Francji. Nowe maszyny wymagały jednak jeszcze wielu poprawek i po niespełna godzinie lotu, Liberator dowodzony przez nawigatora F/L Zygmunta Zbuckiego wylądował z powrotem w Tempsford. Powodem zawrócenia z trasy było wadliwe działanie niektórych przyrządów pokładowych. Kolejne dni września spędzono zatem na usuwaniu drobnych usterek w samolotach oraz na szkoleniu lotników, którzy przybyli w ostatnim okresie do Tempsford jako uzupełnienie personelu latającego polskich załóg .

W Dzienniku Eskadry można znaleźć uwagę o jeszcze jednym locie załogi F/L Zygmunta Zbuckiego z dnia 22 września 1943 r. "Lotu tego załoga nie wykonała, gdyż pilot sierż. Ziółkowski, gdy się zbliżał do brzegu Francji nie wytrzymał nerwowo na myśl, że może artyleria plot. npla zacząć strzelać, zawrócił z powrotem do Anglii". Tutaj trzeba jednak pamiętać, że w przeciągu zaledwie kilku nocy, głównie z powodu bardzo silnej obrony przeciwlotniczej, Dywizjon utracił aż 6 załóg, co równe było pełnemu składowi etatowemu jednej eskadry. Dalej, w Dzienniku Eskadry możemy przeczytać, że pod koniec września 1943 r. "Dywizjon posiadał tylko jednego Halifax'a gotowego do lotu, gdyż 7 nie powróciło z lotów, a reszta była postrzelana, że niektóre samoloty wymagały fabrycznej naprawy".*

30 września 1943 r. z inspekcją do 301. Eskadry, na stacje RAF Tempsford, przybył Naczelny Wódz gen. broni Kazimierz Sosnkowski.

W pierwszych dniach października wykonano już tylko pojedyncze loty. 7 października jedna załoga poleciała ze zrzutem do Francji, 8 pażdziernika - dwie załogi Liberatorów dowodzone przez F/L Zygmunta Zbuckiego oraz F/L A. Pułczyńskiego (nawigator Pułczyński w tej operacji leciał z załogą S/L Stanisława Króla, który został w Tempsford) poleciały z lotem transportowym do Blidy koło Algieru. 9 października ze zrzutem materiałów do Polski poleciał trzeci z Liberatorów, którymi dysponowała 301. Eskadra. W drodze do kraju samolot z załogą dowodzoną przez naw. F/L Mieczysława Malinowskiego został ostrzelany z niemieckiego okrętu wojennego, ale pomimo wycieku paliwa kontynuowano lot, by dokonać zrzutu na placówkę odbiorczą. W drodze powrotnej, przy niskim poziomie paliwa, pilot F/S Bronislaw Hułas skierował Liberatora w kierunku Szwecji, gdzie planowano bezpieczne lądowanie. Jednak po minięciu Bornholmu, przestały pracować dwa z czterech silników. W tej sytuacji zdecydowano się na skok na spadochronach, a więjący w kierunku Szwecji wiatr umożliwił lotnikom bezpieczne lądowanie na lądzie. Załoga została internowana i po pewnym czasie powórciła do Anglii.

13 października dwa polskie Halifax'y wykonywały loty ze zrzutami - jeden nad Francją, drugi nad Norwegią. Tego samego dnia, z Algieru na stacje RAF Tempsford powróciły dwa polskie Liberatory. Jedna z załóg, załoga S/L Stanisława Króla, już następnego dnia leciała z zaopatrzeniem do Polski. Tej nocy, na Halifax'ie, do kraju poleciała jeszcze załoga dowodzona przez naw. F/O Antoniego Freyera. Obie załogi, po powrocie do Tempsford, meldowały wykonanie zadania. W kolejnym locie do Polski, 15 października 1943 r. wzięły udział również dwie maszyny. Halifax'y NF-P oraz NF-W były dowodzone przez nawigatorów F/O Władysława Krywde i F/L witolda Paszkiewicza.

W tym czasie loty do Polski odbywały się już według nowej trasy, przebiegającej nad terytorium Szwecji. Pozwalało to załogom uniknąć przelotu nad silnie bronioną Danią, ale równocześnie znacznie wydłużyło trasę lotu. Aby zmniejszyć dystans, jaki samoloty miały do pokonania, starty wykonywano z lotnisk położonych bardziej na północ od stacji RAF Tempsford. Podobnie w drodze powrotnej często lądowano na tak odległych lotniskach, jak stacja RAF Kinloss znajdująca się w północnej Szkocji.

W drugiej połowie października 1943 r. wykonano jeszcze dwa loty do Francji, jeden do Belgii oraz kolejnych pięć lotów do Kraju. Lot z 20 na 21 października 1943 r., który wykonała załoga Dowódcy 301. Eskadry S/L Stanisława Króla, był najdłuższym (16.30 godzin) lotem ze zrzutem do Polski. Był to ostatni lot polskiej załogi, jaki wykonano startując ze stacji RAF Tempsford.

"W końcu października podjęto decyzję o przeniesieniu polskich lotów specjalnych do bazy śródziemnomorskiej i Eskadrę C (Polską) wydzielono ze 138. Sqdnu. Z dniem 4 listopada 1943 roku przekształcono ją w samodzielną 1586. (Polską) Eskadrę do Zadań Specjalnych."**

*   Historia polskich załóg Eskadra 138 i Flt. 1586 - IPiMS, LOT A.V. - 35/10a.
** Jerzy B. Cynk, "Polskie Siły Powietrzne", tom II, Wydawnictwo AJ-Press.

cofnij
str. 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11





Jedynka | Historia Dywizjonu | Lotnicy | Biografie | Wspomnienia | Fotografie | Źródła | Podziękowania | Nowości


Copyright © 2006-2009  Piotr Hodyra